Felieton. Dobry narodowiec, czyli fantasmagorie Morawieckiego

Łyse karki otarły łzy same napływające im do oczu i spływające strumieniami po policzkach. Niektórzy wstydliwie zakryli swoje sznyty na bicepsach. Opuścili głowy — czyli fantasmagorie Mateusza Morawieckiego.

Rafał Chęciński

Premier pisowskiego rządu Mateusz Morawiecki ma rewolucyjny pomysł na organizację marszu 11 listopada w Warszawie. „Proszę środowiska narodowe, które do tej pory organizowały ten marsz, żeby pomogły współorganizować ten marsz, aby był marszem wszystkich Polaków” – wymyślił mądry Morawiecki.
Już wyobrażam sobie to spotkanie. Za stołem Morawiecki w garniturze, białej koszuli, pod krawatem, naprzeciwko delegacja łysych karków w koszulkach z „patriotycznymi” hasłami, znakami falangi, wytatuowanymi mieczykami Chrobrego i swastykami. Mówi Morawiecki:
– Szanowni patrioci neofaszyści. Proszę, abyście tym razem powstrzymali się od wznoszenia faszystowskich, ksenofobicznych, antysemickich i wulgarnych haseł. Nie używajcie zwrotów „jebać hołotę”, „Ole, ole, pierdolę”, „lesba”, „pedał” i tak dalej. Żebyście byli grzeczni i kulturalni, No i żebyście w kulturalny sposób do takiego kulturalnego marszu zaprosili wszystkich Polaków. Spotkajcie się z delegacjami KOD-u, Obywateli RP, PO, .Nowoczesnej, PSL, SLD, a nawet z tymi, co zawsze osobno, czyli Razem. Wyślijcie swoją kulturalną delegację do środowisk LGBT. Przecież ludzie o odmiennej orientacji seksualnej też są Polakami! Zgoda?
Morawiecki skończył. Łyse karki otarły łzy same napływające im do oczu i spływające strumieniami po policzkach. Niektórzy wstydliwie zakryli swoje sznyty na bicepsach. Opuścili głowy. Jeden z nich powiedział: – K…a, o przepraszam, kurcze pieczone, tak będzie. Dla dobra naszej ojczyzny, dla Polski przyjmiemy wszystkich, przytulimy, nakarmimy, ochronimy. Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina!
Kurtyna.

 

Share