Relacja z LUD. Smutno widzę przyszłość uniwersytetów

Z każdego niemal zdania prof. Jarosława Płuciennika smutno jawiła się przyszłość polskich uczelni. „Czarno widzę przyszłość małych ośrodków akademickich”, stwierdził gość spotkania LUD. W świetle nowej ustawy na każdym uczelnianym stanowisku najważniejszą sprawą będzie posłuszeństwo.

Zbigniew Pręgowski

W czwartek 24 stycznia byliśmy na wykładzie prof. Jarosława Płuciennika w „Dlaczego jestem przeciwnikiem obecnych zmian na uniwersytetach?” Spotkanie Latającego Uniwersytetu Demokracji prowadziła prof. Marzena Marczewska – przygotowana perfekcyjnie, jak zawsze, do takich rozmów. A co ja zapamiętałem?
Prof. Płuciennik, tak jak Jan Henryk Newman – jeden z liderów ruchu oksfordzkiego uważa, że uniwersytety powinny być obiektywne politycznie i religijnie i w taki sposób kształcić studentów, aby unikali wszelkiej stronniczości.
Z każdego niemal zdania profesora smutno jawiła się przyszłość polskich uczelni. Profesor wprost stwierdził, że „czarno widzę przyszłość małych ośrodków akademickich”. Dalej dowiedzieliśmy się, że w świetle nowej ustawy na każdym stanowisku najważniejszą sprawą będzie posłuszeństwo.
W odniesieniu do wyznaczenia miejsc przez ministra Gowina, gdzie naukowcy będą mogli publikować swoje prace, profesor stwierdził – „ta polityka służy prywatyzacji przestrzeni publicznej”.
Profesor Płuciennik zauważył, że jedyna dobra rzecz wynikająca z ustawy Gowina, to stypendia dla studentów.
Na pytanie jednego z uczestników wykładu, czy możliwe jest odwrócenie tej ustawy, profesor odpowiedział, że jeżeli to nastąpi szybko, straty mogą być jeszcze niewielkie.
Na pytanie innego uczestnika, czy zmiany w szkolnictwie wprowadzone przez Minister Zalewską są odwracalne, profesor powiedział, że nie, że „deforma” poszła już zdecydowanie za daleko.

Komentarz
Prof. Płuciennik sukces zawodowy i osobisty na forum nauki polskiej, europejskiej i światowej zawdzięcza swojej i tylko swojej pracy. Dr Jarosław Gowin, minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego swoje wysokie stanowisko już co najmniej po raz drugi zawdzięcza przynależności do partii i układom koalicyjnym. Poprzednim razem, w innym układzie koalicyjnym, próbował reformować sądy. Na szczęście nieskutecznie. Miejmy nadzieję, że tym razem też się tak stanie.
Uwaga druga – z przepisów nowej ustawy wynika, że stanowisko dziekana będzie pochodziło z bezpośredniego nadania rektora. Widzę tu ogromne podobieństwo do tego, co od paru lat dzieje się w polskich szpitalach, głównie na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Otóż tam stanowisko ordynatora oddziału zamieniono na kierownika oddziału. Jeżeli ordynator był wybierany w konkursie przez przedstawicieli różnych środowisk, to już kierownik oddziału jest mianowany tylko przez dyrektora szpitala. Krótko mówiąc, skończyło się dobre leczenie, a zaczęło się liczenie.

Share