Strajk wisi jak miecz Damoklesa

Strajki, podobnie jak bitwy, nie zawsze się wygrywa. I przegrana bitwa nie oznacza od razu przegranej wojny, choć może. Kolejna bitwa rozegra się 26 maja, a decydująca w październiku.

Rafał Chęciński

Nauczyciele, a właściwie kierownictwo ZNP, dobrze zrobili, zawieszając strajk w tym momencie. W strajku, jak i w każdym działaniu, chodzi przecież o skuteczność. Aby tak duży protest był skuteczny, musi mieć poparcie społeczne. Na początku było ono duże, ale z każdym dniem malało. Niestety, pozostałe grupy zawodowe wsparły protest tylko symbolicznie. Tymczasem rodzice i ich rodziny, znajomi, coraz silniej odczuwali niedogodności związane ze strajkiem, i siłą rzeczy zmieniali swoje poparcie lub obojętność na niechęć do nauczycieli.
Na to liczył PiS. Nie ustąpimy ani o krok, będziemy dalej prowokować nauczycieli, na przykład wysuwając skandaliczne oferty i nazywając je chęcią porozumienia, i będziemy czekać, aż zdecydowana większość społeczeństwa odwróci się od tej grupy zawodowej. Zawieszenie strajku wytrąciło PiS-owi tę broń z ręki.
Teraz strajk zawieszony, nomen omen, wisi nad PiS-em jak miecz Damoklesa. W każdej chwili może spaść na głowy „fachowców” od demolowania Polski i polskiej edukacji.
Strajki, podobnie jak bitwy, nie zawsze się wygrywa. I przegrana bitwa nie oznacza od razu przegranej wojny, choć może. Kolejna bitwa rozegra się 26 maja, a decydująca w październiku. Być może poprzedzi ją jeszcze bitwa w postaci odwieszonego strajku nauczycieli we wrześniu. Wtedy zobaczymy, kto wygrał wojnę. I mam nadzieję, że podziękujemy nauczycielom za ich wkład w odsunięcie od władzy zamordystów, antydemokratów, ignorantów i populistów z PiS.

Share