Legitymowanie i mandaty w rocznicę stanu wojennego

Protest w 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego odbył się w Kielcach pod hasłem „Idziemy po WOLNOŚĆ! – Idziemy po WSZYSTKO!”. Policja legitymowała uczestników, m.in. pięcioro członków KOD i wręczała wezwania na posterunek.

Protestujący zebrali się na kieleckim rynku w niedzielę 13 grudnia 2020 w samo południe. Do spaceru zachęcały działaczki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i Kieleckiej Manify. Spacerujący mieli ze sobą flagi Polski i Unii Europejskiej, banner KOD „Mamy dość”, a na czele spaceru niesiono banner z hasłem „Policja łamie prawo i ręce kobietom”. To nawiązanie do brutalności warszawskiej policji, która podczas pacyfikowania pikiety pod posterunkiem przy ul. Wilczej złamała rękę 19-latce.
Spacer przeszedł z Rynku pod siedzibę PiS przy rondzie Herlinga-Grudzińskiego, a zakończył się pod siedzibą Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro przy ul. Warszawskiej. W przeciwieństwie do wielu poprzednich manifestacji w Kielcach policja nie ograniczyła się do zapewnienia bezpieczeństwa protestującym, ale przystąpiła do represji. Ponad 20 osób ukarano mandatami pod byle pretekstem, na przykład za przechodzenie na czerwonym świetle, kilkadziesiąt osób wylegitymowano i wręczono wezwania na przesłuchanie.
– Tajniaków było tak dużo, że nawet nie wiem, ilu było uczestników spaceru. Policjantów umundurowanych naliczyłam kilkudziesięciu. Tajniacy nagrywali, ale spisywać zaczęli po zakończeniu spaceru. Dopiero pod biurem Ziobry usłyszałam, że jakiegoś człowieka spisali – relacjonuje uczestniczka spaceru, członkini KOD.
W taki sam sposób policja spisała i ją. – Szłam z koleżanką i mężem już po spacerze, a za nami szli tajniacy. Dopiero po jakimś czasie nas zatrzymali. Przedstawili się „policja”, jeden pokazał legitymację. Ja stwierdziłam, że w takim razie będę nagrywać. Najpierw protestowali, ale mąż powiedział, że mamy prawo nagrywać interwencję policji – opisuje legitymowanie kobieta. Ona i mąż dostali wezwanie na policję w związku z art. 116a Kodeksu Wykroczeń, czyli nieprzestrzeganiem zaleceń epidemiologicznych.
Nasza rozmówczyni zaprzecza, aby stanowiła jakiekolwiek zagrożenie. – Miałam maskę, trzymałam dystans. Zagrożenie to stanowili policjanci, bo tylu ich było, chodzili jeden za drugim. Dziwne, że żadnego zagrożenia nie było pod katedrą, gdzie dokładnie w tym samym czasie działacze PiS i „Solidarności” składali wieńce   – dodaje kobieta.
W sumie policja spisała pięcioro członków KOD. Wszyscy oni, podobnie jak inni protestujący przeciwko reżimowi PiS, mogą liczyć na darmową pomoc sympatyzujących z KOD-em adwokatów.
Share