Chcieli legitymować, odeszli z kwitkiem

Podczas wizyty Kaczyńskiego w Kielcach policyjni tajniacy próbowali wylegitymować… idących chodnikiem członków zarządu świętokrzyskiego KOD. Kiedy usłyszeli paragrafy, a na miejscu zjawiła się ekipa TVN24, odeszli z kwitkiem.

Nie wszyscy kielczanie witali kwiatami prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podczas jego wizyty w niedzielę 3.07.2022 w Kieleckim Centrum Kultury. Protestujący, w sumie ponad 20 osób, ustawili się m.in. przy wjeździe do KCK od strony ul. Winnickiej oraz drugim, od ul. Kościuszki. W tym drugim miejscu stanęło kilkoro członków Komitetu Obrony Demokracji z transparentem „Q DOŚĆ”, m.in. przewodnicząca Zarządu Regionu Świętokrzyskiego KOD Lidia Palacz i wiceprzewodnicząca Małgorzata Tomicka. Limuzyny z Kaczyńskim wjechały jednak od ul. Winnickiej.
– Kiedy już zwinęliśmy transparent i szliśmy chodnikiem, podeszli do nas panowie w cywilnych ubraniach i jeden powiedział do mnie, że jest z policji i żebym pokazała dowód tożsamości. Odmówiłam. Zapytałam, na jakiej podstawie mam się legitymować i kim w ogóle są, bo sami nie pokazali żadnej legitymacji. Żyję w wolnym kraju i nie mam zamiaru się nikomu tłumaczyć z tego, że sobie chodzę po chodniku, albo stoję z jakimś transparentem, bo korzystam z mojego prawa do pokojowej demonstracji — mówi Małgorzata Tomicka.
Inni członkowie KOD też odmówili pokazania dowodów osobistych. – To oburzające. Policja powinna się zajmować łapaniem prawdziwych przestępców, a nie legitymowaniem obywateli, którzy bronią demokracji i konstytucji — mówi Lidia Palacz.
Doszło do dyskusji między protestującymi a policjantami, m.in. na temat przepisów, pozwalających policji na legitymowanie obywateli, które znali na pamięć członkowie KOD. Ostatecznie podający się za policję mężczyźni skryli się w krzakach, kiedy zobaczyli zbliżającą się ekipę telewizji TVN24.

Nie wszyscy uczestnicy protestu mieli tyle szczęścia – wielu zostało wylegitymowanych. Policja zarekwirowała też sprzęt nagłaśniający grupy, która protestowała od strony ul. Winnickiej.

Lida Palacz przypomina, że w podobnych okolicznościach kielecka policja już legitymowała, wzywała na przesłuchania i stawiała przed sądem innych uczestników pokojowych demonstracji. Członkowie KOD nie byli jednak karani, bo sądy uzasadniały, że korzystali z gwarantowanego konstytucją prawa do wolności demonstrowania i wyrażania opinii.

Share